wtorek, 19 lipca 2016

,,Uwielbiam Lato!'' - trzy niezbędniki kosmetyczne! cz. I

Witajcie,dziś przychodzę do Was z nową serią "Uwielbiam Lato".W każdym poście z tej serii  prezentować będę 3 produkty,które zdecydowanie polecam pomimo wszystko!


Róż Bourjois 34 
Jest to róż ,który fenomenalnie się sprawdza pod kątem wytrzymałości w lato jak i wyszukanego odcienia. Bourjois ma niesamowitą, kolekcję odcieni także z pewnością dobierzemy taki,który nam  będzie pasował jaki i  po prostu odpowiadał. Ja zdecydowałam się na jeden z popularniejszych odcieni- 34 rose d'or. Jest to kolor,który pasuje do każdej karnacji. Jednocześnie zimny ,aczkolwiek mieni się na ciepło co czyni go neutralnym ale i też wyjątkowym. Jest intensywnie napigmentowany i łatwo z nim przesadzić,choć z reguły nie robi plam (lepiej rozprowadzać nieco większym pędzlem). Opakowanie jest przecudowne, z wysokiej jakości lusterkiem,zamykane na magnes. Jedyne do czego  mogę się przyczepić to do pędzelka- nie da się nim rozprowadzić różu,głównie przez swój półokrągły kształt dopasowany do opakowania dlatego też śmiem stwierdzić,że jest jedynie do ozdoby. Róż posiada bardzo charakterystyczny,kwiatowy zapach,długo utrzymujący się na polikach. Nie wiem dlaczego,ale zapach kojarzy mi się z poprzednim wiekiem. 
Jest to pierwszy róż,który uważam,że mi pasuje ,rozświetla i cera wygląda na wypoczętą(choć tak go lubię,że nie ukrywam - przesadzam z nim czasem haha)
Dodam też ,że te róże są bardzo wydajne! Nie zużywają  się - praktycznie każdy wyrzuca po kilku latach z racji iż są przeterminowane. 

Rimmel - Traffic Stopping Shadow 001

Są to cienie ,które "od pierwszego wejrzenia" wzbudziły moją sympatię. Jest to paletka trójkolorowa,gdzie miedź z brązem wyjątkowo przypadły mi do gustu. W zależności od sposobu aplikacji ( pędzel/palec) uzyskamy różny stopień nasycenia. Na przykład - miedź uwielbiam na sam koniec nakładać palcem aby uzyskać wyraźniejszy rezultat. (aczkolwiek cienie same w sobie są naprawdę mocno napigmentowane.) Producent zaleca także nakładanie ich na mokro,jednakże nie praktykuję tego,głownie z racji ,iż jak dla mnie efekt jest  i tak już dość zadowalający.
Na zdjęciu wykonanym przeze mnie, możecie zauważyć,że cienie się osypują. Nic bardziej mylnego - na oku nigdy nie ulegają osypywaniu! Dlatego też lubię je nakładać ,gdy mam już w pełni skończony makijaż.



Catrice -Camouflage.

Myślę,że tego kosmetyku przedstawiać Wam nie trzeba - najbardziej wychwalony produkt wszech czasów. Pytanie czy faktycznie jest taki dobry za jaki go uważają ?

Muszę przyznać,że jestem bardzo zadowolona jak i jednocześnie  zaskoczona świetnym kryciem  i wtapianiem się w cerę. Kiedyś używałam kamuflaż z Art Deco,aczkolwiek pomimo dobrego krycia zdecydowanie się nie wtapiał co psuło efekt a wręcz potęgowało problem ,który miał rzekomo zostać zakryty.
Kamuflaż z Catrice w pełni spełnia swoje zadanie,aczkolwiek ma jedną wadę - kolor. Ten najjaśniejszy wcale nie jest taki jasny więc na zimę będę musiała pod oczy znaleźć inny (ale to w sumie dobrze -  z reguły pod oczy nie powinno się stosować takiego typu produktów ). A na blizny potrądzikowe jak znalazł. Polecam!



Serię "Uwielbiam Lato" kontynuować będę oczywiście- do końca lata, dzieląc na części i w każdym poście opisywać 3 ulubione produkty. Dajcie znać co sądzicie na temat tego pomysłu! :)

środa, 15 czerwca 2016

Produkty do opalania ,,Kolastyna''

Witajcie,dziś opowiem nieco o dwóch produktach przeznaczonych do opalania. Jeden z nich to moje, zupełnie nowe,tegoroczne odkrycie a kolejny to ten który miałam przyjemność stosować również poprzedniego lata.  Oba mnie w pewien sposób usatysfakcjonowały, aczkolwiek tak jak nikt nie jest doskonały - tak i te produkty także posiadają drobne wady. Jeśli jesteście ciekawi/ciekawe o czym mowa - zapraszam do kolejnej części postu.
Dodatkowo przypominam,że nie jest to pierwszy post tego typu ,który umieściłam na swoim blogu. Poprzedni również dedykowałam opalaniu a mianowicie Ziaji Masło Kakaowe ( tu możecie przeczytać nieco więcej) a dziś przyjrzę się bliżej jedynie marce Kolastyna.

Kolastyna
złociste drobinki
Wodoodporny olejek do opalania z filtrem 10 SPF jednocześnie przyspieszający opalanie dzięki zawartemu olejowi z palmy i ekstraktowi z karotenu. Zawiera także witaminy takie jak A E i F chroniące skórę przed przedwczesnym starzeniem i utratą wilgoci. dodatkowo podkreśla opaleniznę poprzez zawarte złociste drobinki,które nie wyglądają tandetnie- wręcz przeciwnie- są idealnym dopełnieniem dla letniej opalenizny. Tak więc produkt byłby idealny,gdyby nie to że znalazłam dość spory minus -  okropnie brudzi ubrania! Dlatego też nie polecam go stosować podczas kiedy chcemy gdzieś wyjść. Niestety w tym wypadku złote drobinki tracą rację bytu,ponieważ chciałabym aby również zdobiły moje ciało nie tylko w bikini,ale przede wszystkim  na co dzień ,w lato niczym balsam rozświetlający.
Pomimo wszystko ten produkt jest naprawdę bardzo fajny i myślę,że do niego wrócę bo opalić się z nim można naprawdę bardzo intensywnie. Kokosowy zapach skradł moje serce!

Kolastyna przyspieszacz opalania. 
Ten produkt stosowałam również w poprzednie lato,także intensywnie przyciągał słońce aczkolwiek minimalnie słabiej od wszelakich olejków (co jest wiadome ,ponieważ opalanie "na olej"daje zazwyczaj najlepsze rezultaty) ,jednak to co mi się w nim najbardziej spodobało jest to iż nie brudzi ubrań i mogę spokojnie wyjść z domu jednocześnie licząc na dużo bardziej efektowne muśnięcie promieniami słońca niźli miałabym użyć standardowego balsamu do opalania.
Kosmetyk godny polecenia, duży plus za porządne nawilżenie co jest nadzwyczaj istotne podczas opalania.
Testowałam je jakiś czas temu gdy były te wiosenne upały :) sporo mi zostało więc teraz tylko czekam na kolejne promienie słońca!
A wy co sądzicie o tych produktach? Miałyście któryś z tych ?:) Jaki jest Wasz ulubiony? Chętnie przetestuję!
                                                                                                                                  Alex Wberry :) 

wtorek, 7 czerwca 2016

Biovax Naturalne Oleje, intensywnie regenerująca maska


Witajcie, dziś przychodzę do Was z recenzją maski ,która już wielokrotnie grała pierwsze skrzypce na moim blogu, a otóż chodzi tutaj o intensywnie regenerującą maskę Biovax Naturalne Oleje. ( argan,makadamia i kokos). Ten kosmetyk jest bezsprzecznie tym czego szukałam i zawsze do niego wracam,gdy moje włosy mają gorszy okres.
Jeśli znacie z autopsji moją sytuację - a w przybliżeniu chodzi o siano na głowie pomimo iż końcówki włosa nie są w żadnym wypadku rozdwojone to produkt powinien Was zaintrygować.


Przez dłuższy czas moje włosy niemiłosiernie się puszyły i skutecznie to zwalczyłam poprzez 
stosowanie tej oto maski.W dodatku podcięłam je odrobinę i efekt był jeszcze bardziej przyzwoity. Ale jakiś czas temu postanowiłam rozjaśnić końcówki z uwaga...  czarnego koloru(!) co skutkowało tym,że włosy zostały zupełnie zdewastowane. Krótko po tej niemiłej okoliczności wpadłam na pomysł ,iż znów zakupię ten kosmetyk - i   to był strzał w dziesiątkę.  Co prawda mam w zamiarze za jakiś czas odrobinę podciąć końcówki,aczkolwiek  rezultaty z dnia na dzień są coraz bardziej zadowalające pomimo iż włosy jeszcze nie osiągnęły stanu,który by sprawił,że byłabym niesamowicie uradowana. Maskę nakładam przeważnie od 15 do 40 minut po czym spłukuję letnią wodą.


Najwspanialsze  i to co powinno zostać docenione bez wątpliwości jest to ,że maska nie zawiera silikonów a pomimo to intensywnie wygładza włókno włosa i zauważalnie poprawia ich kondycję. Jednym zdaniem czyni z włosami cuda! Oczywiście myślę,iż nie muszę nikomu przypominać o tym,że rozdwojone końcówki włosa należy obciąć bo jedynym lekarstwem na tężę przypadłość są nożyczki. (i to fryzjerskie- pamiętajcie,że tępe jedynie pogorszą to co już się stało).
Maska jest naprawdę godna polecenia:) A ja skusiłam się aż na wersję półkilową :D


 A wy testowałyście kiedyś tę maskę lub inne gatunki z tej firmy? ;) Jak się sprawdziła?

czwartek, 26 maja 2016

Balsam i przyspieszacz opalania w jednym? - Ziaja masło kakaowe

Hejka,dziś przychodzę do Was z balsamem do ciała ,który ma kilka zastosowań i na tegoroczne lato jak znalazł! Tak go lubię,że w poprzednie wakacje także o nim tutaj wspomniałam,aczkolwiek tym razem stwierdziłam,że rozwinę się nieco bardziej i poświęcę tej perełce cały post!


Generalnie jest to "zwykły" balsam do ciała z masłem kakowym, intensywnie nawilżający,łagodzący i niesamowicie tłusty. Po nałożeniu zamienia  się w typowy olejek o fenomenalnym zapachu dlatego też tak często do niego wracam. Producent zaleca stosowanie go także przed opalaniem,również w solarium!

Ja od jakichś dwóch lat, kupowałam go co jakiś czas,jedynie stosując w ciągu roku jako balsam a szczególnie zimą gdy skóra potrzebowała nawilżenia i wręcz " piła" wszystko co nawilżające.
Obecnie stosuję go na 3 sposoby,jako : 
  •  Przyspieszacz opalania ! (przez swoją konsystencję oraz masło kakaowe najskuteczniej przyciąga słońce!!! efekt jakbym się opalała z 3 razy dłużej niż w rzeczywistości) ,

  •  Zwykły balsam przez cały rok - intensywnie nawilża i łagodzi podrażnienia

  •  utrwalacz opalenizny- porządnie nawilża więc skóra jest zabezpieczona a masło sprawia ,że opalenizna staje się szybciej brązowa i długotrwała.


(wyżej możecie sami przeczytać zapewnienia producenta )


Ziaja ma więcej kosmetyków z tej serii między innymi   "spray przyspieszający opalanie"   ale osobiście uważam,że balsam sprawdza się znacznie lepiej w roli przyspieszacza od sprayu przyspieszającego z tej samej serii. 

Reasumując uważam,że balsam zarówno świetnie się sprawdza w roli przyspieszacza jak i mocno nawilżającego balsamu. 
A wy miałyście kiedyś do czynienia z tymże specyfikiem ?:D


                                                                                                                Alex Wberry :) 

sobota, 14 maja 2016

L'oreal True Match

Witajcie,dziś przychodzę do Was z recenzją dość popularnego i długo już dostępnego kosmetyku na rynku- a mianowicie podkładu z firmy L'oreal -True Match. 
Jako,że jestem trupio bladą osobą ciężko mi było znaleźć idealnie dobrany podkład i zawsze miałam ciut za ciemny,ale jak się domyślacie- nie było aż takiej tragedii po rozblendowaniu. 



 Wybrałam oczywiście podkład o kolorze N1 ,który o dziwo idealnie stapia się z moją cerą ale o tym za chwilę. Najpierw kilka słów od producenta:

True Match to pierwszy tak doskonale dopasowujący sie podkład od L'Oréal Paris.

 Gama 9 odcieni pozwoli każdej kobiecie znaleźć swój idealny odcień. 

Udoskonalona formuła z olejkami eterycznymi i składnikami nawilżającymi 

dopasowuje się do odcienia i struktury skóry. Efekt? Cera jest nieskazitelna i 

gładka w dotyku.



( na żywo jest jaśniejszy jeszcze niż na zdjęciu !!!) 

Moja opinia:

Jestem  w wielkim szoku.gdyż podkład jest niewiarygodnie lekki i przyjemny! Czuję jakbym nakładała piankę ,której zupełnie nie czuć na twarzy a przy tym dość świetnie kryje i zakrywa wszelkie zaczerwienienia. Nie jest to żadne ekstremalne krycie ale dzięki temu nie ma efektu maski ani nic z tych rzeczy -  naprawdę dobrze radzi sobie z zakrywaniem blizn potrądzikowych -  ok 90%. - ale myślę,że przeciętnemu śmiertelnikowi zakryje całkowicie :)

 Jest moim numerem jeden! Dopóki nie zakupiłam True Match nie wiedziałam,że podkład może tak dobrze się sprawować jednocześnie być lekkim i TRWAŁYM! Po całym dniu makijaż jest nieruszony, wystarczy,że przypudruję strefę T bo czasem się świecę a makijaż wygląda jakbym go dopiero co zrobiła. ( testowane w majowy upał)

Podkład ma świetne,matowe wykończenie! 
Jest jedno ale- trzeba mieć porządnie nawilżoną cerę przed nałożeniem ,gdyż lubi podkreślać suche skórki - odpowiedni krem rozwiązuje ten problem.

Mój sposób nakładania to wklepywanie palcami produktu - żadne wmasowanie się nie sprawdziło a gdy wklepuję zapewnia mi to bardzo dobre krycie i perfekcyjne rozprowadzenie kosmetyku. 
Czasem żartobliwie nazywam go  "fotoszopem" ,gdyż efekt jest super!

Reasumując jestem bardzo zadowolona z niego! Fenomen ,który idealnie się spisuje.Przykładowo teraz jestem opalona i podkład po nałożeniu nabrał ciemniejszego tonu ,wpasowując się w nieco ciemniejszą karnację ,którą teraz posiadam -  wielki szacun!

Wad na dzień dzisiejszy nie zauważyłam jeśli tak się stanie pierwsi się o tym dowiecie! :)

Jedno pytanie do Was : wiecie o co chodzi z wersją letnią i zimową True Match ? Słyszałam,że coś takiego jest, czym to się różni itd?

Do zobaczenia  w kolejnym poście!

Zapraszam na instagram : alexwberry_official
                        snapchat: alexwberry

środa, 27 kwietnia 2016

pomadki Golden Rose!

Hejka dziś przyszłam do Was z recenzją pomadek z Golden Rose. Mam je już jakiś czas ,ale chciałam najpierw nieco lepiej im się przyjrzeć a dopiero potem się wypowiedzieć co do nich aby moja opinia była jak najbardziej prawdziwa i potwierdzona.

Zakupiłam dwie pomadki- jedna Golden Rose Velvet Matte  A druga to pomadka w kredce Matte Lipstick Crayon.



Zacznijmy najpierw od tej pierwszej. Uważam ,że jest naprawdę świetna ,ale przez to iż to kolor mocnego,matowego fioletu dość ciężko ją zaaplikować tak by pokryła cały obszar ust jednolicie . Jednak zupełnie nie zmienia to faktu,że jest świetna bo jak już uporamy się z poprawnym namalowaniem, będzie nam towarzyszyć nawet po wypiciu herbaty i skonsumowaniu czegoś.  (zależy oczywiście czego - niekiedy może potrzebować lekkiej,minimalnej poprawki! )
Matt zostaje matem nawet przez cały dzień od nałożenia więc tutaj przejmować się nie musimy.


Matte Lipstick Crayon.



 Jest to w zasadzie kredko-pomadka o kolorze pięknej,ciemno-wiśniowej czerwieni.  Zdecydowanie jeszcze lepsza od tej powyżej,gdyż ma niebywałą trwałość! (wytrzymała jedzenie w maku , ani trochę sie nie rozmazała, nie zmyła!)
Zachowuje swój matt do póki nie zrobimy demakijażu,  pięknie się rozprowadza,niesamowicie delikatna, kremowa konsystencja. nawet taki kolor jak czerwony przychodzi mi z łatwością namalować! 

Reasumując,uważam,że pomadki są świetne a przy tym tanie!

środa, 6 kwietnia 2016

NOWY VIDEO COVER PIOSENKI MILEY CYRUS!

Witam,zapraszam Was dziś na cover piosenki Miley Cyrus "Twinkle Song" w moim wykonaniu ♥



Napiszcie co sądzicie i widzimy się w kolejnym poście!
Rownież zapraszam do komentowania nie tylko tutaj ,ale i na youtube pod filmikiem
instagram: alexwberry_official

wtorek, 5 kwietnia 2016

'Wiosenne" kosmetyki

Wiosna już od jakiegoś czasu gości nie tylko w kalendarzu ,ale i za oknem. Z tej właśnie okazji postanowiłam zrobić recenzję produktów,które mi się spodobały i uważam,że są idealne jak na tę porę roku. Kilka z nich mam już jakiś czas ,ale uważam,że warto o nich wspomnieć:)

La Luxe Paris


Jest to pomadka bardzo luksusowo wyglądająca o fenomenalnym żarówiastym kolorze..uważam ją za mój najlepszy kosmetyk do ust jaki kiedykolwiek miałam...  
Kupiłam  ją (może się w tym momencie zdziwicie) w Lidlu.. dlatego jeśli któraś z Was wie ,gdzie mogę dostać tą firmę proszę by dała znać w komentarzu, chętnie zakupię inne kolory :) 


                  Playboy Play it Spacy 

- jest to woda toaletowa   (nazywana również dezodorantem z atomizerem )  jednakże nie nazwałabym go dezodorantem ,gdyż zapach jest długotrwały, i bardzo zmysłowy a nie typowo "dezodorantowy". 
Utrzymuje się nawet 6 godzin jednakże aby nadal był intensywny lubię go "dołożyć" już po 4 godzinach. Jest to jeden z najpiękniejszych zapachów jakie ma Playboy w swojej ofercie i śmiało mogę stwierdzić,że jestem nim wręcz zachwycona. 

Kilka słów od producenta: (oczywiście takie rzeczy radziłabym czytać z lekkim przymrużeniem oka aczkolwiek naprawdę zachwyca wyjątkowością). 

Kwiatowo-orientalny zapach Play It Spicy to najostrzejszy i najbardziej seksowny ze wszystkich trzech zapachów. Jest pełen wrażeń i namiętności. Ten fascynujący zapach otwiera energiczny wybuch granatu, koktajlu Bellini (świeżych brzoskwiń i szampana) i różowych owoców. Kwiatowa kombinacja lilii, passiflory i heliotropu w sercu perfum urzeka swoją zmysłowością. Bogaty ton bursztynu, drzewa sandałowego i nuty wanilii tworzą podstawę perfum, która zwróci uwagę każdego mężczyzny.


Farba do włosów, Joanna Naturia Organic - Hebanowy (czerń)


Jeśli chodzi o tą farbę to powiem i tak i nie... po pierwsze nie wysuszyła mi włosów i jest bardzo delikatna,naturalna...także w żaden sposób ich nie uszkodzi -  za co mogę jej dać zdecydowanie duży plus. Aczkolwiek mam wrażenie ,że pewne pasma się lekko,naprawdę minimalnie wypłukały i nie wiem czy to przez to,że dopiero od niedawna farbuje na czarno z  koloru blond ,który jak wiadomo - nie łatwo daje się przykryć ,czy po prostu kosmetyk ma tendencję do szybkiego wypłukiwania się. 
Póki co nie zauważyłam tego na końcówkach bo one każdą farbę solidnie utrzymują, niestety odkąd farbuję się na kolor węgla góra lubi się szybciej zmywać :D  - a są to z jakieś  dwa miesiące (farbowałam 3 razy).
Pomimo wszystko uważam,że seria "Organic" ma naprawdę ładne kolory,które przeważnie wychodzą jak z obrazka.

Do opakowania dołączone zostały dwie saszetki z naprawdę rewelacyjną odżywką i szamponem, generalnie mogę polecić Wam tą farbę bo nie niszczy włosów -( idealna na wiosne!)   i równo pokryła moje włosy -tylko tak jak wspominałam na początku, kilka pasm się lekko wypłukało i w internecie dziewczyny  zalecają by trzymać te 40-45 minut a nie jak na opakowaniu bo wtedy efekt będzie dużo lepszy i długotrwały;) 








Perfect Me by Malcolm Natural Oils Repair 




Jest to maska ,którą użyłam zaledwie kilka razy a już muszę stwierdzić,że jest moim włosowym hitem numer jeden !
Przede wszystkim na początku polowałam na Biovax do ,którego (jesli czytacie mojego bloga to wiecie) mam bardzo duże zaufanie, niestety los tak chciał,że apteka była nieczynna i powędrowałam do...biedronki! I tam słuchajcie moi mili, zobaczyłam kolorowe dość spore pudełka z napisem "mask". Na początku chciałam wziąć wygładzającą różową ale po krótkim przestudiowaniu składu stwierdziłam,że ta zielona ma najwięcej dobrych właściwości i olejków -  po prostu będzie najlepsza.  (różowa miała jedwab i te sprawy.. W dwóch słowach - nic ciekawego). 

Tą ,którą wybrałam zawiera olejek arganowy,kokosowy,joboba, macadamia, słodkie migdały i to wcale nie na samym końcu składu ! Włosy faktycznie tak jak zapewnia producent są piękne, lejące, dociążone i sprężyste. A sam produkt starczy nam na baaardzo długo, szacowałabym ,że zastąpiłaby nam 3 pudełka biovaxu. Odrobina pokrywa całe włosy.
Serdecznie Wam polecam :) Z tego co wyczytałam jest to marka z Londynu. 


Be beauty Oils Treasure Upiększający olejek do ciała ujędrniający

Olejek naprawdę przypadł mi do gustu, świetny też do masażu,rozgrzewający i co najważniejsze - idealnie nawilżający!  W zasadzie nadaje się do wszystkiego, idealny do włosów,ciała, nie zawiera w sobie alkoholu (jak większość "zabezpieczaczy" końcówek typu jedwab,jakieś olejki) i również nieźle się sprawdzi do opalania bo przyciągnie nam słońce a jednocześnie super nawilży niwelując spieczenie się
skóry. 
Twój must have ! 



Lakier Golden Rose 

Kupiłam go już bardzo dawno a nadal w pojemniczku zostało 3/4 a w dodatku - posiada niesamowite krycie! Kolor jest typowo nudziakowy..naprawdę piękny i utrzymuje się do 1,5- 2 tygodni na paznokciach. To ten lakier który mam na zdjęciu tyle,że nałożyłam na niego ala kropki z błyszczącego lakieru Ingird i zabezpieczyłam wszystko top coatem - pomimo wszystko chyba wolę efekt bez lakieru nawierzchniowego. 




To ten "cielisty" lakier pod spodem - 2 dni po pomalowaniu. Zaś ten błyszczący jest z Ingrid. 

Essence -Stay Concealer  all day

Jako i podkład i twarz mam bardzo jasną - wiadome było to iż ciężko będzie mi znaleźć jaśniejszy korektor pod oczy i generalnie rozjaśniający te miejsca. Z dużą dozą wątpliwości sięgnęłam po korektor Essence i zakupiłam najjaśniejszy jaki był. Okazało się,że jest faktycznie lekko jaśniejszy od mojej karnacji i daje bardzo fajny efekt, naturalny poprzez to iż potrafi się fajnie wtopić w skórę. 

Jedynym minusem ,który później zauważyłam jest to,że po bardzo długim czasie potrafi lekko ściemnieć. 

Do zobaczenia w kolejnym poście! 
Instagram- alexwberry_official 



czwartek, 31 marca 2016

CIEKAWE ZASTOSOWANIA KREMU "NIVEA"

 Jak wiecie lub nie- krem Nivea to najbardziej uniwersalny i zarazem znany krem na świecie. Za czasów PRL-u używany nawet do opalania nad morzem:) Intensywnie tłusty,ale nadający się dla każdego typu cery. Myślę,że każdy z Nas zna to okrągłe,niebieskie pudełeczko w,którym znajduje się intensywnie biała,miła w dotyku mazia, nawet po rozsmarowaniu zostawiająca mleczną warstwę.

Dlatego też w dzisiejszym poście chciałabym zaproponować Wam kilka sposobów odnośnie zastosowania go w trochę nietypowy sposób.. :)

Spierzchnięte wargi - z własnego doświadczenia wiem,że potrafi zadziałać skuteczniej niż o wiele droższe balsamy do ust :) W sytuacji naprawdę krytycznej- sięgam właśnie po niego!

Zabezpieczenie skóry podczas farbowania włosów. - Zazwyczaj gdy farbujemy włosy, dobrze jest zabezpieczyć czoło warstwą kremu.  I własnie w tej sytuacji Nivea sprawdzi się najlepiej dzięki swojej tłustej konsystencji.

Krem do rąk. - Nie masz przy sobie kremu do rąk? Nic nie szkodzi! Krem Nivea zawsze przybędzie z pomocą i zapewni doskonałe nawilżenie.

Baza pod maseczki. - tutaj również kultowy kosmetyk zdaje egzamin w 100%!

Przeziębienie.- Masz katar a Twoja skóra wokół nosa jest fatalnie przesuszona? Posmaruj nos kremem Nivea a  wkrótce zobaczysz poprawę.

Demakijaż oczu. - Nie wiesz jak zmyć tusz do rzęs/ cień do powiek? Posmaruj na wacik odrobinę kremu i przetrzyj - gotowe! 

Intensywne nawilżenie - Potrzebujesz intensywnego nawilżenia? Zastosuj krem Nivea jako maseczkę na noc - posmaruj koniecznie grubą warstwę.

Krem pod oczy-  Bardzo lubię stosować go jako krem pod oczy,szczególnie gdy budzę się nad ranem i czuję ,że wokół oczu schodzi mi aż  skóra z przesuszenia(!).  Wtedy sięgam właśnie po niego ,gdyż jego tłusta konsystencja skutecznie nawilży a jednocześnie bezpieczna i niealergiczna formuła nie spowoduje pieczenia nawet po dostaniu się produktu do oka.  Często nakładam grubą warstwę w formie maseczki o czym pisałam wyżej- ulgę aż dosłownie CZUĆ.

A wy jak wykorzystujecie krem Nivea? :) 

To już wszystko, dziś taki krótki ale mam nadzieje inspirujący post a w sobotę/niedzielę  przychodzę do Was z kolejnym! Tak jak obiecałam- postaram się dodawać dwa razy w tygodniu a podczas weny nawet częściej. Bądźcie czujni! 

sobota, 26 marca 2016

WIOSNA - propozycje,które przywrócą Ci chęć do życia.

 Dziś przychodzę do Was z takim luźnym i typowo wiosennym postem.
Ta pora roku sprawia,że wszystko budzi się do życia  - my również  dostajemywigoru i zaczynamy zupełnie inaczej myśleć i podchodzić do pewnych sytuacji. Niestety często się zdarza,że pomimo wszystko nie potrafimy się ''obudzić",gdyż przez zimę większość z nas jest mocno przytłoczona a dawna energia wyparowała już gdzieś na początku jesieni. Jeśli masz podobne odczucia - to oznacza,że ten temat jest dla Ciebie :)


Postaram się przedstawić kilka propozycji,które przywrócą Ci siłę do życia i idealnie przygotują na lato :) Zdaję sobie sprawę z tego,że pewnie o większości wiesz- ale nie masz pojęcia jak ważne jest to aby ludzi raz jeszcze uświadomić o tej wspaniałej mocy!

Ćwicz. -zacznij pełną parą,więc już dziś ułóż swój własny trening. Nie musi być wyczerpujący,ale bardzo ważne aby był - bo to dosłownie postawi Cię na nogi! Nic lepiej nie poprawia nastroju od wysiłku fizycznego. Podczas ćwiczeń wytwarzają się hormony szczęścia a całą złość i frustrację można skutecznie wyładować.

Wyjdź na spacer! - Obiecaj sobie ,że choć raz dziennie wybierzesz się na spacer. Nie istotne czy będzie to długi wypad czy krótki spacer z psem. - wszystko się liczy i wszystko Cię podbuduje psychicznie. Świeże powietrze każdemu pomoże- nawet w bólu głowy.

Typowo wiosenny make up - Wykonaj kolorowy,delikatny makijaż a gwarantuję Ci to ,że na pewno pozytywnie na Ciebie wpłynie.

Herbata z cytryną i miodem. - Jest to chyba najsmaczniejsza rzecz jaką kiedykolwiek piłam, najbardziej rozgrzewające i uleczające z przeziębienia. Warto ją pić -  tym bardziej,że wiosna to zdradliwa pora roku - raz ciepło a raz mroźno, więc można się bardzo przeziębić - choroba to główny powód złego samopoczucia.

Przeczytaj książkę - Nawet nie masz pojęcia jak bardzo książka potrafi zarazić własnym nastrojem i wciągnąć.. Dlatego też poszukaj takie tematy które Cię interesują i śmiało zabieraj się za czytanie.

Wiosenny outfit. -  Spraw by wiosna nie była tylko w kalendarzu ale i na ulicy! Dlatego też wyjmij z garderoby ulubioną sukienkę i szpilki  - to sprawi,że dużo szybciej poczujesz wiosnę. Zaszalej z kolorami a gwarantuję Ci,że nie pożałujesz!

Maseczka z witaminą C. - Nie tylko do herbaty cytryna się przydaje.  Nasza twarz również jej bardzo potrzebuje. Rozjaśnia przebarwienia,rozświetla  i uzupełnia niedobory bardzo istotnej witaminy po zimie. Dlatego też rozejrzyj się za maseczkami i kremami z tym składnikiem.

Odwiedź fryzjera! - Idą zmiany! Spraw by nie były tylko wizualnie obok nas ale by przede wszystkim zaszły w Nas. Co poprawi nastrój jak nie wizyta u fryzjera? No właśnie.  Co wybierasz? Nowe strzyżenie a może skusisz się na nowy kolor włosów? Zaszalej!

Przemyślenia! - Wiosna to najlepszy czas na rozmyślenia. Dlatego też jeśli chcesz coś w sobie zmienić, do czegoś dążyć - przemyśl to własnie teraz - ponieważ jest na to najlepsza pora.

Gotowanie. - Czas się podszkolić w tej dziedzinie. Może smak jakiegoś dania szczególnie utkwił w Twojej pamięci? Spróbuj je odtworzyć lub po prostu stwórz sam/a coś swojego!

(zdjecia sa moje)

To na tyle by było:) do zobaczenia w kolejnym poście
instagram: alexwberry_official

czwartek, 24 marca 2016

ULUBIEŃCY MARCA 2016

Hejka, dzisiaj przychodzę do Was z recenzją trzech bardzo fajnych produktów, które mam od niedawna a już stały się moimi ulubieńcami,także jest to post- zupełny spontan. Jeśli jesteście ciekawe co chcę Wam zaproponować,zapraszam do czytania :)

Pierwszy z nich to bronzer firmy L'oreal Glam Bronze w odcieniu 102 dla brunetek.




Kupiłam go ostatnio w Rossmanie :). Uważam ,że bronzer  jest bardzo fajny a przede wszystkim nie jest pomarańczowy.  Przy dokładnym rozblendowaniu wygląda naprawdę efektownie. Jego pigmentacja jest zachwycająca!
Na zdjęciu wyżej ,pokazałam od samej góry swatch prosto z opakowania a nieco niżej już roztarty gdzie wyraźnie można zauważyć,że od razu zamienia się w dużo bardziej brązowy i chłodniejszy odcień.  Ma satynowe wykończenie , bez żadnych drobinek,jeśli je jednak widzicie to wina tego iż później roztarłam rozświetlacz i kilka drobin przedostało się nieco wyżej.

Rozświetlacza nie widać głównie przez to,że rękę mam równie białą co on,ale na twarzy jak najbardziej można go zaobserwować :)
Ogólnie produkt jest bardzo trwały,pod wodą nie schodzi dlatego też jestem pod wielkim wrażeniem.


Kolejnym bardzo dużym plusem jest dość eleganckie opakowanie z bardzo dużym lusterkiem i pędzlem, który jest trudny w użyciu.  Jeśli nie masz wprawy, proponuję użycie swojego. Ten ,dużo bardziej będzie się nadawać do rozświetlenia kości policzkowych:)


Perfecta - Skin Drink. Lekki krem koktajl energetyzujący i nawilżający



co mówi producent:

  -lekki,pełen witamin krem-koktajl o puszyście piankowej konstystencji.
-rewelacyjny jako podkład pod makijaż
-błyskawicznie się wchłania
-wydobywa naturalny blask oraz czyni skórę promienną

nawilżenie+kondycja+gładka skóra
kwas hialuronowy+naturalne olejki: argan i marula

wypoczęty, pełen energii wygląd
ekstrakty ze świeżego grejpfruta, cytryny i pomarańczy

zdrowy wygląd + świeży koloryt
bogaty komplet witamin A-C-F-E

jak stosować: codziennie rano i wieczorem. Idealny jako baza pod makijaż.  Produkt polecany dla kobiet +18  ''

 Kocham ten krem!
Jest lekki, idealnie sprawdza się jako baza pod makijaż ,gdyż super wygładza.Zawiera ekstrakty z grejpfruta, cytryny i pomarańczy, dzięki czemu rozjaśnia przebarwienia i pozytywnie wpływa na wygląd mojej skóry. Dodatkowo po jego nałożeniu czuje orzeźwienie. Ma niesamowity zapach.


Mascara -Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic 

(ach te moje szalone pazurki!) 



Jak wiecie lub nie, ja nienawidzę tej firmy. Kiedyś używałam ich podkłady,pudry i korektory - była to jedna,wielka katastrofa- nigdy wiecej. Po paru godzinach wręcz wszystko znikało z mojej twarzy, warzyło się i nieładnie zbierało/ścierało. Nawet kiedyś miałam mascarę wodoodporną też z tej frimy,która nie była wcale watherproof tak jak obiecywał producent ani nie wydłużała rzęs. Po prostu tusz nie dający żadnego efektu. (ta,też nie wiedziałam,że taki istnieje)

Pomimo tego uprzedzenia ,postanowiłam,że kupię mascarę i wypróbuję. I to był strzał w 10! Pięknie wydłuża rzęsy i pogrubia, nie osypuje się ani nie rozmazuje w ciągu dnia. Śmiało mogę stwierdzić,że daje o niebo lepszy efekt niż droższa z maybelline :)
Jeśli chodzi o ten kosmetyk,to marka mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła i póki co nie żałuję zakupu :)

Mam nadzieje,że post się Wam spodobał,postaram się dodawać co najmniej raz w tygodniu jeden/dwa :)
instagram: alexwberry_official 


                                                                                                              Alex Wberry :) 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka