piątek, 3 lutego 2017

prosta maseczka do twarzy - Nawilża,pobudza i.. rozjaśnia przebarwienia!


Witajcie, w tym poście mam zamiar podzielić się z Wami przepisem na prostą maseczkę  do twarzy,która nawilża,pobudza dzięki kofeinie i rozjaśnia przebarwienia.
Zgaduję ,iż nie tylko ja mam problem z przesuszoną cerą  a jednocześnie przebarwieniami (,które dzięki właśnie tym maseczkom,które przedstawiam i przedstawiałam na swoim blogu sprawiły ,iż w dużej części zniknęły!).


Składniki ,które będą nam potrzebne:

-1 łyżeczka oliwy z oliwek
(nawilża jak i zawiera witaminę E,polecam kupować tą w czarnej butelce)
-2 łyżeczki śmietany
(również świetnie nawilża i łagodzi podrażnienia)
-2 spore łyżeczki kawy (jeśli stwierdzimy ,iż składniki się  razem  nie połączyły,dosypujemy jeszcze odrobinę kawy,aczkolwiek uważajmy aby konsystencja nie była zbyt gęsta,ja preferuję rzadką w stronę gęstej)
(dzięki kofeinie pobudzi naszą cerę a także mają dobry wpływ na kondycję naszej cery)
-2 łyżeczki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
(rozjaśnia przebarwienia , cera jest promienna,)

Wszystko razem mieszamy, po czym nakładamy dwie warstwy, dość cienko na twarz. Po 15 minutach spłukujemy. przepis starcza na 3-4 użycia. Ze względu na zasadę ,iż świeże najlepsze nie radziłabym jej przechowywać w lodówce dłużej niż 2 dni. Świetnie  jest ją sobie zastosować na dobry początek dnia,jak i na wieczór :)


środa, 25 stycznia 2017

Fantastyczne,green smoothie!

Witajcie, dziś przygotowałam propozycję dla każdego! Będzie zdrowo,smacznie i mało kalorycznie!
Czego chcieć więcej? Tak,więc zaczynamy!



Co będzie nam potrzebne? (przepis na 2 b.spore szklanki)

  • pół jabłka
  • pół pomarańczy
  • banan



  • 1 szkl. Szpinaku (mrożony lub świeży)



  • spora szczypta imbiru



  • 3/4 szkl. wody


Wszystko razem blendujemy i takim właśnie oto sposobem uzyskujemy,fenomenalne,zdrowe PRZEPYSZNE smoothie!
'

Wszystkie kulinarne przepisy ,które do tej pory dodałam na bloga znajdziecie w zakładce ,, od strony kuchni" serdecznie zapraszam, bo będzie ich znacznie więcej!:)

wtorek, 25 października 2016

INGLOT : MATOWE POMADKI + swatche


Hejka,dziś przychodzę do Was z recenzją matowych pomadek z Inglota.
Kupiłam je ponad miesiąc temu i sporo używałam,więc uważam,że jestem w stanie dostatecznie się o nich wypowiedzieć.
Zacznijmy może od tego ,iż Inglot to polska marka, wysławiona na cały świat (Europa,Stany itd) i jestem z nich bardzo dumna oraz uważam,że co polskie warto wspierać. (szczególnie jeśli więcej niż spełnia nasze oczekiwania).
Drugą sprawą jest to,iż posiadają ogromną gamę kolorystyczną z pośród,których na pewno wybierzemy swój wymarzony odcień. 
Ja póki co skusiłam się na dwa super kolory-404 bardzo jasny ,brąz a'la Kylie Jenner bez żadnych ciepłych pod tonów i 404- bardzo jasny,intensywnie napigmentowany róż al'a Barbie.



                                                                                                                                                            

 Pomadki zapewniają bardzo intensywne kolory, są bardzo ale to bardzo mocno matowe! To jest
typowy,prawdziwy stuprocentowy mat. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z aż do tego stopnia intensywnością(no chyba,że produkty Anastasia Beverly Hills  itd. ale to już zupełnie inna bajka).



Opakowanie bardzo podobne do tych z Maca i porządnie wyglądające.
Nie zauważyłam aby napis się zmywał co jest bardzo dużym plusem! ( np.te z Golden Rose- które swoją drogą bardzo lubię-niestety się ścierają i pomimo ,iż zachwycają trwałością nie wygrają z Inglotem pod tym względem ani żadnym innym,są też sporo mniej matowe, bardziej kremowe)

Tak więc te pomadki z Inglota są 100% trwałe i niezmywalne!(chyba,że jemy coś tłustego- jak wiadomo olej najlepiej zmywa wszelkie trwałe produkty.)

Niestety bądź co bądź - nastał czas na drobne minusy. Jak powszechnie wiadomo- matowe produkty wysuszają(!) i czym dany produkt bardziej matowy - stan naszych ust ulega pogorszeniu.

Tak jest i w tym przypadku- Inglotowe pomadki to 100% mat o ,którym wcześniej juz wspominałam - tak więc pomadki wysuszają usta.

Kolejna moja uwaga jest taka, iż polecam zamiast dokładać produktu po jakimś czasie - zmyć i nałożyć od nowa.
Dlaczego?Gdy go dołożymy czasem może się brzydko zbierać.

Reasumując gorąco polecam! Trwałość fenomenalna, aż byłam w szoku po pierwszym użyciu.


piątek, 9 września 2016

sobota, 3 września 2016

GDANSK- MY CITY!

Witajcie, dziś postanowiłam,że podzielę się z Wami zdjęciami z Gdańska Głównego a dokładniej- zdjęcia przedstawiają Stare Miasto. 
Są to zdjęcia robione na szybko,ale myślę,że godnie przedstawiają jego piękno :) 
Już wkrótce zdjęcia również w Gdańsku aczkolwiek - nad Motławą ;) 

niedziela, 21 sierpnia 2016

''UWIELBIAM LATO'' trzy niezbędniki kosmetyczne! cz 2.

Witajcie. Dziś zapraszam na kolejny post z mojej nowej serii "UWIELBIAM LATO" w,którym przedstawię 3 niezbędniki kosmetyczne!


Gliss Kur- maseczka - intensywny połysk.

Ten kosmetyk odkryłam ostatnimi czasy i ze spokojem mogę stwierdzić ,iż spisuje się rewelacyjnie!
(Obecnie włosy mam zdewastowane poprzez nieudolne zabiegi rozjaśniające,które musiałam poprawiać w salonie także szukam wszelakich sposobów na ujarzmienie tej nieznośnej sytuacji.  )

Generalnie nadaje natychmiastowy efekt,pięknych,lejących się i wygładzonych włosów.
Musicie jednak pamiętać drogie Panie - ten specyfik nie sprawi,że Wasze włosy staną się piękniejsze na dobre- do tego służą inne drogocenne maski(np. seria masek Biovax ,która zawiera naturalne składniki faktycznie wnikające we włókno włosa, poprawiające ich stan! więcej napisałam TUTAJ . Zawsze do niej wracam w trudnych chwilach i nigdy mnie nie zawiodła. )
Maseczka Gliss Kur to tak naprawdę typowa odżywka,która poprawi ich stan na jakiś czas bądź chwilowo ,gdyż nie zawiera zbytnio żadnych drogocennych składników a właśnie różne sylikony/substancje wygładzające.

Tudzież, naprawdę ją polecam jako urozmaicenie codziennej pielęgnacji,gdyż jest to najlepsza odżywka (nie mylić z prawdziwą,typową maską),jaką miałam dotąd przyjemność stosować.




Golden  Rose- Velvet Matte 
Ostatnio hitem są fioletowe pomadki! A co powiecie na połączenie taniej, intensywnie matowej a zarazem trwałej i co najważniejsze- NIESAMOWICIE napigmentowanej?
Niemożliwe? Błąd bo jak się okazuje jednak realne!
Dla mnie jest to bezsprzecznie hit :)




AA krem -Algi Morskie-  nawilżająco-odżywczy do cery normalnej/suchej. 

Kupiłam na próbę..i tak od praktycznie miesiąca jest to mój ulubieniec! Nie uczula,ekspresowo się wchłania (choć tłusty) i niebywale skutecznie działa na moją pokręconą cerę ( 80% okropnie przesuszona,20% mieszana)
Po jego nałożeniu czuję ulgę! Od teraz będę polować na kolejne produkty AA z algami,gdyż z tego co się orientuję wyszła nowa seria. 

Już niebawem kolejna część z serii "UWIELBIAM LATO"


wtorek, 19 lipca 2016

,,Uwielbiam Lato!'' - trzy niezbędniki kosmetyczne! cz. I

Witajcie,dziś przychodzę do Was z nową serią "Uwielbiam Lato".W każdym poście z tej serii  prezentować będę 3 produkty,które zdecydowanie polecam pomimo wszystko!


Róż Bourjois 34 
Jest to róż ,który fenomenalnie się sprawdza pod kątem wytrzymałości w lato jak i wyszukanego odcienia. Bourjois ma niesamowitą, kolekcję odcieni także z pewnością dobierzemy taki,który nam  będzie pasował jaki i  po prostu odpowiadał. Ja zdecydowałam się na jeden z popularniejszych odcieni- 34 rose d'or. Jest to kolor,który pasuje do każdej karnacji. Jednocześnie zimny ,aczkolwiek mieni się na ciepło co czyni go neutralnym ale i też wyjątkowym. Jest intensywnie napigmentowany i łatwo z nim przesadzić,choć z reguły nie robi plam (lepiej rozprowadzać nieco większym pędzlem). Opakowanie jest przecudowne, z wysokiej jakości lusterkiem,zamykane na magnes. Jedyne do czego  mogę się przyczepić to do pędzelka- nie da się nim rozprowadzić różu,głównie przez swój półokrągły kształt dopasowany do opakowania dlatego też śmiem stwierdzić,że jest jedynie do ozdoby. Róż posiada bardzo charakterystyczny,kwiatowy zapach,długo utrzymujący się na polikach. Nie wiem dlaczego,ale zapach kojarzy mi się z poprzednim wiekiem. 
Jest to pierwszy róż,który uważam,że mi pasuje ,rozświetla i cera wygląda na wypoczętą(choć tak go lubię,że nie ukrywam - przesadzam z nim czasem haha)
Dodam też ,że te róże są bardzo wydajne! Nie zużywają  się - praktycznie każdy wyrzuca po kilku latach z racji iż są przeterminowane. 

Rimmel - Traffic Stopping Shadow 001

Są to cienie ,które "od pierwszego wejrzenia" wzbudziły moją sympatię. Jest to paletka trójkolorowa,gdzie miedź z brązem wyjątkowo przypadły mi do gustu. W zależności od sposobu aplikacji ( pędzel/palec) uzyskamy różny stopień nasycenia. Na przykład - miedź uwielbiam na sam koniec nakładać palcem aby uzyskać wyraźniejszy rezultat. (aczkolwiek cienie same w sobie są naprawdę mocno napigmentowane.) Producent zaleca także nakładanie ich na mokro,jednakże nie praktykuję tego,głownie z racji ,iż jak dla mnie efekt jest  i tak już dość zadowalający.
Na zdjęciu wykonanym przeze mnie, możecie zauważyć,że cienie się osypują. Nic bardziej mylnego - na oku nigdy nie ulegają osypywaniu! Dlatego też lubię je nakładać ,gdy mam już w pełni skończony makijaż.



Catrice -Camouflage.

Myślę,że tego kosmetyku przedstawiać Wam nie trzeba - najbardziej wychwalony produkt wszech czasów. Pytanie czy faktycznie jest taki dobry za jaki go uważają ?

Muszę przyznać,że jestem bardzo zadowolona jak i jednocześnie  zaskoczona świetnym kryciem  i wtapianiem się w cerę. Kiedyś używałam kamuflaż z Art Deco,aczkolwiek pomimo dobrego krycia zdecydowanie się nie wtapiał co psuło efekt a wręcz potęgowało problem ,który miał rzekomo zostać zakryty.
Kamuflaż z Catrice w pełni spełnia swoje zadanie,aczkolwiek ma jedną wadę - kolor. Ten najjaśniejszy wcale nie jest taki jasny więc na zimę będę musiała pod oczy znaleźć inny (ale to w sumie dobrze -  z reguły pod oczy nie powinno się stosować takiego typu produktów ). A na blizny potrądzikowe jak znalazł. Polecam!



Serię "Uwielbiam Lato" kontynuować będę oczywiście- do końca lata, dzieląc na części i w każdym poście opisywać 3 ulubione produkty. Dajcie znać co sądzicie na temat tego pomysłu! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka